Ulotka – śmieć czy reklama?

Zazwyczaj zadawane pytanie. Czy na tym zarobię? Firma w Warszawie, a tu konkurencja duża. Projekt, druk, kolportaż = koszty i… w ostatecznym rozrachunku efekt. Jaki? Obecnie jest trendy demonstracyjne wyrzucanie ulotek do kosza, jeśli takowy jest, lub kładzenie na skrzynki pocztowe ew. „zrobienie samolotu”, czyli ulotka ląduje na posadzce klatki schodowej. Ma to znaczyć: „Znowu ulotki, mam już dość”. Jak zaradzić temu, żeby nasze klatki nie stały się śmietnikiem, a osoby czytające ulotki mogły swobodnie do nich dotrzeć. Problem rozpatrzymy w płaszczyźnie firmy kolporterskiej i mieszkańców na przykładzie roznoszenia ulotek w Warszawie i okolicach.

Δ

W Warszawie ulotki można roznosić na kilka sposobów: możemy doręczać do skrzynek, kłaść na skrzynki, mocować na klamkę, zostawiać pod windami na poszczególnych piętrach, zostawiać na wycieraczce, wkładać do koszyków na reklamy, umieścić w „zwrotach” jedną sztukę (bo jakby kontrolowali…) lub… od razu wrzucić do kartonu przeznaczonego na niechciane reklamy, albo kiedy drukonoszowi rozsypie się materiał zostawić jak leży. W przypadku domków jednorodzinnych modne jest umieszczenie ulotki w ogrodzeniu posesji – małe gabarytowo skrzynki czasem uniemożliwiają zostawienie reklamy większego formatu, po za tym „w ogrodzenie” szybciej się roznosi. Skutek? Przy lekkim wietrze ulica na chwilę zamienia się w stadion piłkarski po strzeleniu gola, gdzie lecą papierowe konfetti. Po tańcu w powietrzu zostaje przygnębiający widok zaśmieconej ulicy. Przypuszczalnie istnieje jeszcze kilka sposobów, zwłaszcza tych nieeleganckich, których nie wymieniłem.

Δ

Najsilniejszy przekaz reklamowy w kolejności od najskuteczniejszej mają: na klamkę, do skrzynek, na wycieraczkę. Dlaczego tak? Jeśli ulotka wisi na klamce siłą rzeczy zabieramy ją do domu. Kładzenie ulotki na wycieraczce, jest łatwiejsze w roznoszeniu od sposobu „na klamkę”, ale wymaga schylenia i sięgnięcia po materiał reklamowy, co w przypadku osób starszych i nie tylko, powoduje lekką złość na reklamowaną markę, ale ostatecznie ulotka dociera do domu. W przypadku koszyków reklamowych lub kładzeniu na skrzynki procent potencjalnych klientów drastycznie spada.

Δ

Firma profesjonalnie roznosząca ulotki zatrudnia sprawdzonych ludzi. W tej branży rotacja kadr jest duża, ale najlepsi są dobrze zarabiającymi drukonoszami. Jeśli „śmietnik” na klatce powstał z winy firmy roznoszącej ulotki – oznacza to, że zatrudnia niewłaściwych ludzi. Nie twierdzę, że pracodawca z założenia chciał źle. Metod „kręcenia” pracodawcy jest kilka, niestety często się zdarza, że pracodawca sam wybiera metodę „roznoszenia ulotek”.

Δ

Pierwsza to pozbycie się reklam w koszu, czyli „na śmieciarza” – jeśli pracownik jest „eko”, to nawet wyrzuci do kosza na papier, po czym z uśmiechem oświadcza – „Już rozniosłem. Ulotki mi się skończyły”, oczywiście jeśli firma solidne podchodzi do swoich zleceń taki pracownik powinien mieć przy sobie drugiego kolportera a cały dwuosobowy zespół wyposażony w środki łączności np: krótkofalówki, wtedy z pewnym marginesem czasowym informuje bus, że kończą mu się ulotki, samochód dostarcza materiał i praca trwa dalej. Przekaz reklamowy jest zerowy! Cena takiej „usługi” od 2 do 3 groszy za ulotkę.

Druga – położenie reklam na skrzynki, czyli metoda „na górę” – czas pracy zmniejsza się średnio piętnaście razy. Przekaz reklamowy maleje prawie do zera, zanim ktoś weźmie reklamę na pewno „zaopiekuje” się nimi gospodarz posesji – taka jego praca. Cena „usługi” 3-4 grosze za ulotkę i niebezpieczeństwo nieprzyjemności za tzw. zaśmiecanie.

Trzecia – umieszczenie reklamy co 5-6 skrzynka i w zwrotach – czyli „na kropiciela”,  tu przyśpieszamy ok 4-5 razy. Cena „usługi” 3-6 groszy za ulotkę. Przekaz reklamowy maleje 5-6 razy.

Czwarta – w przypadku domków jednorodzinnych roznosi się do kilku początkowych posesji i przechodzi na inną ulicę – czyli tzw. „na początek”. Przyśpieszenie 3-4krotne. Przekaz reklamowy maleje 3-4 krotnie. Cena „usługi” 5-7groszy za ulotkę.

Piąta – dotyczy bloków z duża ilością klatek ulotki umieszczane są w każdej skrzynce, ale tylko w jednej lub dwóch klatkach w bloku – czyli „co któraś”, gdzie za słowo „któraś” należy wstawić co która klatka. Cena „usługi” 4-5groszy. Przekaz reklamowy maleje proporcjonalnie.

Δ

Przypuszczalnie jest jeszcze wiele innych technik, aby „zrobić, a się nie narobić”, jednak nie tylko firmy kolporterskie winne są śmietnikowi na klatce. Winę za taki stan rzeczy ponoszą również spółdzielnie mieszkaniowe, które nie ustawiają na klatce kartonów na niechciane ulotki, nie musi być ładny plastikowy kosz, wystarczy karton. Oczywiście mieszkańcy też nie są bez winy rzucając reklamy gdzie popadnie, ja rozumiem, że reklamy można nie chcieć, ale pewne ogólne zasady obowiązują każdego. Przynajmniej tak być powinno.

Konkludując. Gdyby nie firmy roznoszące ulotki nie byłoby bałaganu, ale też nie byłoby wielu możliwości do skorzystania z nowych promocji, otrzymania informacji o nowej piekarni, sklepie, zakładzie fryzjerskim czy klubie fitness, na których ludziom zależy. Złotego środka nie ma, należy się postarać, aby i ulotkarze i mieszkańcy szanowali ogólnie przyjęte normy, a nie jest to łatwe. Jeśli nie chcą Państwo reklam, należy zakupić odpowiednią nalepkę i umieścić na skrzynce pocztowej, szanująca się firma respektuje Państwa zdanie.

Nasza firma nie stosuje żadnej z wyżej opisanych metod kolportażu. Zapraszamy do współpracy.

Zespół www.doskrzynek.pl